• Wpisów: 589
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: dzisiaj, 12:25
  • Licznik odwiedzin: 14 951 / 912 dni
 
blackberryswirl
 
blackberryswirl: Dyskusja pod regulaminem kociej kawiarni trwa. Ktoś się śmieje, że sprytni właściciele pójdą teraz z torbami, bo NORMALNI DOROŚLI LUDZIE nie chodzą bez dzieci do kawiarni.

A w ogóle to na pewno była robiona jakaś ankieta wśród bezdzietnych, i to muszą być pomysły tych zwyrodnialców. Serio, ktoś wytoczył takie działo.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    @gość: No fantastycznie mnie wychowali, a teraz proszę, zaszyj się gdzieś i zdechnij, zabierając swoje poglądy na temat wychowywania dzieci pięścią do grobu.
     
  •  
     
    @Pani-Bożenek: W miejscu gdzie pracowałam kiedyś, przychodziły matki z dziećmi (biuro) nie było z nimi problemu, dzieci nieraz pytały czym się zajmuję etc zazwyczaj jak wizyta matki była dłuższa dawałam kredki i kartki bądź wydrukowane z netu kolorowanki by zając dzieci. I fakt przybijanie pieczątek to najfajniejsza zabawa dla dzieci. Tak jak już pisałam, denerwują mnie rozwydrzone i źle wychowane dzieci, tyle.
     
  • awatar
     
     
    gość
    @Stickfigure: czego? Rzeczywiście za dużo sobie pozwalasz, ale co się dziwić jak cie tak wychowali... chamstwo i prostactwo. Czyli brakło jednak tego"zdrowego rozsądku" naturalnie. Och jakimże jestes doskonałym tego przykładem. Współczuję.
     
  •  
     
    Teraz jak się zastanawiam to w prawie każdej kawiarni widzę matki z dziećmi...nic nie mam do tego żeby iść z dzieckiem do kawiarni ale serio nie można znaleźć kawiarni gdzie nie będzie tylko matek z dziećmi?  ;o
    Koleżanka miała staż w małej kawiarni,  w końcu poszłam ją odwiedzić i dziwnie się czułam...jakbym na jakiejś świetlicy dla dzieci była...
     
  •  
     
    @Judyta Zagubiona: Mój syn, w nowym miejscu potrafi siedzieć dwie minuty -zawsze z nim kuchnię zwiedzam i miejsce za barem. W urzędach przybija pieczątki z paniami -jeśli są miłe te panie...
     
  •  
     
    @gość: Jako ofiara tego fantastycznego rodzaju "wychowania" chyba mogę sobie na to pozwolić... Wsadź sobie tę kretyńską definicję "zdrowego rozsądku" w dupę i spierdalaj stąd.
     
  • awatar
     
     
    gość
    @Judyta Zagubiona: bo gdyby dostały po dupie... Ale zaraz podniosłyby się głosy oburzenia, że zwyrodniali rodzice! Policja! Prokurator! I koło spierdolenia się zamyka. Zero zdrowego rozsądku, powtarzam. A najbardziej zaciekle w ten sposób postąpi kobieta do kobiety.
     
  •  
     
    @Stickfigure: w pociagu też nigdy nie miałam złych doświadczeń, a swego czasu bardzo dużo jeździłam i dzieciaki też podróżowały, ale tak jak mówię, złe wychowanie i tyle.

    @Pani-Bożenek: sztućce i dorosłym upadają :D mnie osobiście przeszkadzają rozwydrzone niegrzeczne dzieci.
     
  • awatar
     
     
    gość
    @tiruriru: żeby zrozumieć o co chodzi trzeba mieć dziecko. Ale takie z miłości a nie fanaberii albo z byle kim. Masz? Jasne że nie. A włuczenie się z dziećmi w poszukiwaniu kolejnej kawiarni to męczarnia. Zamiast ułatwiać życie rodzinom to jeszcze się podnosi swoje roszczeniowe pretensje i utrudnia. Co tu gadać do księżniczek! Bezsens. To taki paradoks, że tych uwag, pretensji i żali o te dzieci mają najwięcej kobiety. Tak, kobiety! Nigdy nie spotkało mnie takie zdarzenie, że facet miał jakieś żale do kobiety z dzieckiem. Zawsze w takim przypadku czepia się inna samica.
     
  •  
     
    @gość: wyluzuj i przestań wyszukiwać wszędzie absurdalnych tez na siłę.
     
  •  
     
    Ludzie są naprawdę śmieszni. Naczytałam się podobnych głupot w przypadku dyskusji o restauracjach "wolnych od dzieci".
    Jeśli to nie jedyny lokal w mieście - to skąd ten ból tyłka, że nie można pójść do niego z dzieckiem? Wiadomo, w takim przypadku wybiera się inny lokal i problem spędzenia czasu z dzieckiem przy kawie jest rozwiązany.
    No i odwieczna argumentacja: jesteś za to znaczy, że: jesteś bezdzietnym zwyrodnialcem, a żeby bozia pokarała Cię trojaczkami, wtedy zobaczysz co tak naprawdę znaczy życie.
    Naprawdę bardzo to dorosłe, dobrze, że dzieci mają przed sobą takie wzorce do naśladowania...
     
  • awatar
     
     
    gość
    @Mothylarnia: to są miejsca publiczne. Ale co tam napiętnujemy te dzieciaki jeszcze bardziej i zróbmy getta. Super prospołeczne i wychowawcze. Zakazy to powinny być sensowne i naturalne. A do tego trzeba zdrowego rozsądku i rozróżniać co jest dobre a co złe. Inaczej rodzi się patologia. Każdy wyczuwa, że dzieci nie powinny chodzić do klubu nocnego go-go, naturalnie. Ale do kawiarni? Tak to wkrótce jedne grupy zaczną zabraniać innym zwyczajowych dotąd praw. Albo godzisz się na życie w społeczństwie i przyjmujesz jego prawa, albo szukasz odosobnienia i wtedy robisz co chcesz, łącznie z odpoczynkiem. Powtarzam, to nie dzieci są winne tylko ludzkie spierdolenie i głupota. Zastanów się dlaczego pederaści mają swoje kluby? Ponieważ są dorośli i odstają od norm obyczająwych, co bierze się z naturalnie wykształconych moralnie ludzkich odruchów. Inaczej prędzej czy później dojdzie do spięć. I to samo chcecie robić z niewinnymi dziećmi? Obrzydliwe, antyspołeczne, rodzące dyskryminację postawy.
     
  •  
     
    @blackberryswirl: Wydaje mi się, że przedszkole to jeszcze jest miejsce w którym takie zachowania, jakkolwiek koszmarne, raczej miewają miejsce. Na tyle na ile pamiętam co ja/mój brat/koledzy robiliśmy w podobnym wieku to było to równie bezmyślne, a momentami wręcz celowo okrutne.
    Ale te akcje starszych dzieciaków to już zgroza i kompletne porażki wychowawcze, więc nie dziwię się, że nie palisz się do dalszej takiej pracy, to zdecydowanie nie dla wszystkich.
     
  •  
     
    @Pussh: ale co Cię tak przeraża, że miejsce, gdzie zgodnie z konwencją ludzie przychodzą porozmawiać i się zrelaksować to nie są miejsca dla dzieci? Dzieci same pchają się po kawę? Zakaz wstępu do jakiegoś miejsca nie oznacza, że ujmuję dzieciom CZŁOWIECZEŃSTWA, litości.
    @gość: XD od wielu lat wspieram inicjatywy pro-life, po prostu nie każde miejsce jest dla dzieci.
     
  •  
     
    @Stickfigure: Przez chwile pracowalam w prywatnej placowce bedacej czyms w rodzaju przedszkola na godziny. Widzialam wszystko i to z rak dzieci 5-6 letnich, w pelni swiadomych tego co robia. Rozsmarowanie koledze wlasnej kupy na spodniach zeby go "ukarac", to nie jest najgorsza rzecz ktora widzialam. Siedmiolatek chcial mnie pociac nozem, bo nie dalam mu kanapki z nutella. Najgorszy jednak byl szczyl lat 11, ktory dostal niska ocene z warsztatow, wiec pocial swoje ubrania i zadzwonil do matki z informacja, ze zrobila mu to grupa NA MOJ ROZKAZ. Matka mi nie uwierzyla, byl problem. Jestem przeczulona, obecnie malo pracuje z dziecmi, i tylko pod nadzorem rodzicow.
     
  •  
     
    @blackberryswirl: No to faktycznie niefajne sytuacje i strasznie burackie zachowanie rodziców.
    Nie mówię, że nie wierzę, po prostu strasznie mnie dziwi że wszystkich dookoła to dotyka, a ja albo jestem ślepa i głucha, albo serio mam jakieś nieludzkie szczęście i maksimum uciążliwości to dzieciak w supermarkecie utrudniający mi przejazd wózkiem z zakupami. Akcję ze zmianą pieluchy na stoliku widziałam ostatnio z dziesięć lat temu w maku i myślałam, że to jakieś mocno odosobnione i egzotyczne zjawisko (szczególnie, że akurat tam mają w pełni wyposażone łazienki z przewijakiem).
     
  •  
     
    @gość: W jednym sie mylisz - uwazam ze dzieci sa wazne i wamagaja milosci i odpowiedzialnosci. To ze nie chce ich miec nie oznacza, ze ich nie lubie i zle im zycze. Korzystam z prawa do wyboru miejsc w ktorych dzieci nie bywaja dla komfortu wszystkich zainteresowanych i nikomu nie robie krzywdy. W odroznieniu od rodzica, ktory pozwala swojej progeniturze na wszystko i zawsze.
     
  •  
     
    @Stickfigure: Ja mam tylko dowody amegdotyczne. Siedmiolatka ktory wrzucil mi frytke do kawy i matka przeprosila, ale nowej nie dostalam. Matke z maluszkiem, ktoremu zmienila pieluche na stoliku obok i zostawilo. Dziecko ktore zalatwilo sie w jacuzzi przy hotelowym basenie i rodzice wyrazili uprzejme zdziwienie, ze to problem. Dzieci sa okej, ale ciche przyzwolenie ich rodzicow na robienie wszystkiego powoduje, ze unikam miejsc przyjaznych dzieciom. Nie z powodu dzieci, ale z powodu ich rozbestwienia.
     
  •  
     
    @Judyta Zagubiona: To anecdata przeciwko anecdacie, mnie takie zdarzenia chyba omijają szerokim łukiem, czy to w kawiarniach (w których w ogóle nie widuję dzieci, bo to w sumie nie bardzo jest miejsce dla nich), czy w pociągach (o których też jest zatrzęsienie opowieści, a od dwóch lat kursuję regularnie i co sobie przypominam top 10 najgorszych przypadków, to faktycznie, matka zaniedbała sprawę, ale tak z piętnaście do czterdziestu lat temu). Dlatego za każdym razem jak temat się pojawia to jestem zwyczajnie zdziwiona skalą, w której ludzie doświadczają takich spotkań z rozwrzeszczanymi, bałaganiącymi dzieciakami.
     
  •  
     
    Ja nie lubię chodzić ze swoimi dziećmi do restauracji/kawiarni/barów... Jak gdzieś wychodzę, to się zrelaksować, a nie spinać, bo dzieci hałasują, nie chcą jeść, widelce spadają. Choćby nie wiem co, zawsze coś.
     
  •  
     
    @gość: W jedym masz rację to nie wina dzieci, ale rodziców że nie potrafią wychować.

    @Stickfigure: To też nie jest tak, że tylko na takie dzieci trafia się w kawiarniach, w moim przypadku to kilka takich sytuacji, reszta całkiem spoko, nie mam nic przeciwko dzieciom wręcz przeciwnie, ale uważam że jak dziecko nie umie się zachować, a raczej matka nie nauczyła dziecka ja ma się zachowywać bo nie powinna z takim dzieckiem siedzieć w kawiarni, bo porpostu przeszkadza innym, i nadmieniam nie chodzi mi o niemowlaku  na które nie ma się wpływu że płacze tylko o dzieciach które już wiedzą co można a co nie.
     
  • awatar
     
     
    gość
    @blackberryswirl: coraz to chore łby.
     
  • awatar
     
     
    gość
    @blackberryswirl: he he hhhehehehe do czego to doszło, dzieci traktuje się jak jakieś zło konieczne. Usuwa z brzucha bo to nie ten moment, bo bedzie przeszkadzać w życiu, karierze, bo będzie... Z życia publicznego, bo przeszkadza jakiejś księżniczce kawę wypić. Pies lepszy hehehe Was to już całkiem popierdoliło? Zero empatii i człowieczeństwa. Najważniejsza wasza dupa egoiści i tak to się kończy. A najczęściej tymi co wręcz tworzą holokaust dzieci, a jakże, bo bezbronne, to te co ich nigdy nie miały. Pieprzone księżniczki. I to nie wina dzieci faszyści tylko wasza. Tak was wychowano egoiści. Zero zdrowego rozsądku! Ale wy za egoistów się nie uważacie, bo przecież macie zwierzątka i tak je kochacie. A zwierzątka to najczęściej substytut dziecka, bo prościej i łatwiej, bez odpowiedzialności. I to jest powód waszych idiotycznych rozwiązań. Własna dupa i spokój za wszelką cenę byle nie wziąć odpowiedzialności. Tak rodzi się nienawiść, niechęć, to podbudowa pod faszyzm, ksenofobie. Wasze
     
  •  
     
    Kurde, nie chcę tutaj sugerować, że stawiacie jakiegoś chochoła, ale serio się zastanawiam, gdzie wy bywacie albo jak dużego pecha macie, że dzieciaki wam tak za skórę załażą. Albo odwrotnie - jak dużo szczęścia mam ja, że jak już natrafiam w przestrzeni publicznej na kogoś uciążliwego to jest to w 9 przypadkach na 10 osoba, która z racji wieku powinna już umieć się zachować wśród ludzi.
     
  •  
     
    @blackberryswirl: ja mam tak samo, nie mam nic przeciw dzieciom, ale nieraz nie mogłam w spokoju wypić kawy bo obok siedziała mamuśka z rozkapryszonym dzieckiem któremu na wszystko pozwalała, i nie mówię tu o niemowlęciu które płacze, ale o 5 latku co sie wydziera etc.

    Kiedyś miałam sytuacje że mnie z psem nie wpuszczono na ogródek kawiarniany bo pies może nabrudzić... ale to że siedziała tam matka z dziećmi co wszystko rozwalały i rozspypywały bylo ok... pisałam o tym tu na blogu. I owszem może ktoś się burzyć że psa do dziecka porównuję, ale moj pies jest lepiej wychowany niż niejdno dziecko...
     
  •  
     
    @Pussh: Ja nie mam nic do dz8eci, po prostu lubie relaksowac sie w miejscach gdzie ich nie ma. Dlatego wspieram lokale child-free i nie chodze do przyjaznych rodzinom knajpek, bo zostaly pomyslane o kims innym.
     
  •  
     
    a ja się zastanawiam jak i kiedy kawiarnie stały się sklepem zoologicznym.  Nawet nazwa sugerowałaby coś zupełnie odwrotnego. Troche przeraża mnie wasz tok myślenia. Kawiarnia to miejsce spotkań w którym spotykają się LUDZIE!!! A dziecko to jakbyście nie wiedziały to też jest CZŁOWIEK!!! Jeśli ktoś zamyka kawiarnię przed ludźmi, to powinien się zastanowić nad sensem prowadzenia takiego miejsca, bo może  faktycznie łatwiej by było gdyby otworzył sklep zoologiczny.
     
  •  
     
    W ogóle zastanawiam się kiedy i jak kawiarnie stały się w czyjejś głowie synonimem świetlicy dla dzieci. Nawet nazwa sugerowałaby coś zupełnie odwrotnego.
     
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków