• Wpisów: 633
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 11:15
  • Licznik odwiedzin: 16 563 / 982 dni
 
blackberryswirl
 
blackberryswirl: W małej, lokalnej księgarni, na witrynie ustawiono książki o wspinaczce wysokogórskiej. Taki mamy trend. Jednocześnie po złamaniu ręki przez Rafała Fronię wystosowany został oficjalny komunikat PZA, że to ubezpieczyciel pokryje wszystkie koszty związane z transportem, a nie podatnik. Zdziwiło mnie to, ale potem przeczytałam, że internauci protestują przeniwko finansowaniu akcji ratunkowych z podatków, co w sumie dalej mnie dziwi, bo mnie na przykład nie podoba się finansowanie "z naszych" całej masy rzeczy, ale nie strzępię o to języka w Internecie. Dziwi mnie też oburzenie, że na średnio rozgarnięte pytanie o to, jak się ktoś czuje ze złamaną ręką w górach wysokich, sam zainteresowany odpowiada że "do dupy". Hurrdurr, wysłać pana alpinistę na kurs z kultury osobistej, bo co to ma być. Ktoś podesłał mi linka do kolejnej petycji o zakaz wwożenia niedzielnych turystów fasiągami nad Morskie Oko. Problem w tym, że chlanie piwska na fasiągu jest ok, a udzielanie adekwatnych odpowiedzi na kretyńskie pytania nie jest ok, wspinanie się też nie jest ok. Rzeczą za to całkowicie normalną, która nie powinna nikogo oburzać, było dość zabawne info, że w KPNie trzeba było ściągać ze szlaku przemarzniętych członków pewnej społeczności znanej z noszenia klubowych szalików. "Chłopcy" wyszli w tych szalikach na szlak, a po zmroku zrobiło się ciemno i zimno, więc zadzwonili po GOPR. Zdziwilibyście się, ile osób stanęło w obronie "chłopców", którzy przecież dostali nauczkę. Cały czas nie wiem jaka to była nauczka, skoro przyjechali po nich ratownicy, dali ciepłą herbatkę i pewno jakieś rękawisie na zmarznięte paluszki.

Za niecałe dwa tygodnie wychodzę na szlak.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków